Oglądałam wczoraj w całości sprawozdanie premiera Donalda Tuska dotyczące powodzi i jej skutków, dotyczące tego, co teraz dzieje się na zalanych terenach południowej Polski. Patrzyłam na lewą stronę sali sejmowej i na prawą. Różnica w podziale jest ogromna i chyba już nie do zasypania. Politycy PiS podczas przemówienia premiera wychodzili z sali. Kaczyńskiego nie było tam w ogóle. On już z czystej nienawiści do D. Tuska nie może na Niego patrzeć i nie może słuchać jego głosu. Tak to wg mnie wygląda. Nieważne, że chodzi o powodzian i samą tragedię powodzi. Widzą to wszyscy Polacy i świadomie mogą wyrobić sobie własną opinię na temat wszystkich posłów i posłanek PiS. Których nie obchodzi los powodzian, a tylko jakim sposobem mogliby wrócić do władzy. Nie mogą znieść faktu, że Polską rządzi dzisiaj kto inny.Co by było gdyby to oni dzisiaj rządzili? Poradziliby sobie z powodzią? Czy raczej, starym zwyczajem, skupiliby się na wyciąganiu korzyści (politycznych i finansowych), jakie ta powódź mogłaby im przynieść? Tak, jest ogromna różnica pomiędzy byłą władzą, a aktualną władzą. Gdyby Kaczyński był na miejscu Donalda Tuska, nie jeździłby po Polsce i nie solidaryzowałby się z powodzianami. Tego jestem pewna. Siedziałby w zaciszu Nowogrodzkiej (jak tchórz) i udawałby zainteresowanie tą tragedią. Kropelka po kropelce sączyłby propagandowy jad i skłócałby ze sobą strony, bo tylko to potrafi robić. A w międzyczasie jego ludzie zajmowaliby się tym co zawsze, poszerzaniem/gromadzeniem własnych majątków kosztem Polaków. Co udowodnili podczas ośmioletnich swoich rządów. Tak by było.
Ale wróćmy do wczorajszego przemówienia premiera. Oto fragmenty, które wyjątkowo nie przypadły do gustu ludziom Kaczyńskiego i jemu samemu:
"– Nie mogę inaczej zacząć tej informacji rządu, niż od słów podziękowań i hołdu dla tych wszystkich, których państwo oglądacie na miejscu, w mediach – o tysiącach, dziesiątkach tysięcy ludzi, tych cichych bohaterów, mieszkańców tych ziem.
"– Dobrze, że z tej sali mogą usłyszeć, że niezależnie od partyjnych barw wszyscy dzisiaj jednoczymy się z nimi w ich bólu, trosce, ich gigantycznej pracy. Zarówno tych, którzy zostali przez tę wielką wodę poszkodowani, ale też mamy w sercach tych, którzy bezinteresownie od wielu, wielu dni, czasami 48 godzin bez chwili snu, pomagają w walce z powodzią i jej skutkami.
"– Jeśli tam słyszeliście czasami złe głosy, jeśli tam czasami słyszeliście, gdzieś w mediach, ludzi którzy kwestionowali wasz wysiłek, wasze poświęcenie, to pamiętajcie, że tak naprawdę cała Polska, z nielicznymi wyjątkami, była całym sercem z wami i chciałbym, żeby żadne złe działania, źli ludzi, którzy oczywiście ujawnili się, tak jak zawsze w chwilach kryzysu czy katastrof, żeby nie zepsuły tego wrażenia i naprawdę imponującej solidarności.
"– Bez tego gigantycznego wysiłku dziesiątków tysięcy ludzi tam na miejscu i setek tysięcy ludzi, którzy w różny sposób okazują solidarność, praktyczną pomoc tym, którzy walczą z powodzią, nie mielibyśmy szans z tą największą – jak się okazuje, według ostatnich raportów zespołów naukowych z Polski, Europy – ulewą w historii.
"– Nigdy tak dużo deszczu nie spadło w Europie Środkowej w tak krótkim czasie.
"– Musimy zdać sobie sprawę ze skali tego zjawiska. Dopiero wtedy zrozumiemy, jak wielką wartością był, jest i będzie w nadchodzących dniach wysiłek oraz solidarność i ofiar, i bohaterów równocześnie tych trudnych dni.
"– Moja propozycja do was wszystkich jest, żebyście szukali dzisiaj tutaj wspólnego działania, a nie pola do takiej właśnie politycznej bijatyki – stwierdził premier Donald Tusk w Sejmie.
"– Według wstępnych ocen, zniszczonych i zalanych lokali mieszkalnych, w tym roku mimo tej wielkiej wody, największej w historii, będzie, to jest oczywiście estymacja, za wcześnie na bardzo precyzyjne dane, ale będzie prawdopodobnie 10-krotnie mniej niż w 1997 roku. To w niczym nie umniejsza skali katastrofy i tragedii ludzi, którzy są tam na miejscu.
"– Apeluję do was wszystkich, bez wyjątku, nie szerujcie tego typu informacji. To nikomu w niczym nie pomoże. To, że ludzie tam na miejscu będą się jeszcze bardziej bali, oni mają wystarczające powody, dużo powodów, żeby się bać, tego co się zdarzyło, tego co się może w przyszłości zdarzyć. Bo wiecie, jak jakiś anonimowy troll pisze, że tysiące ludzi zginęło i są pod wodą w samochodach, no to tak, to jakaś dywersja albo jacyś psychopaci w sieci, ale jeśli to się pojawia później i jest powielane później przez posłów, to wtedy robi się dramat.
"– Macie prawo i korzystacie z tego prawa, mówić o tym, że akcja pomocy przyszła za późno. Będziemy robili bardzo dokładny audyt, gdzie co zawiodło.
"– Chcę wam przypomnieć, że wy (PiS) jesteście ostatnimi, którzy mogą mówić, że ktoś się spóźnił z akcją pomocy do powodzi. Bo wtedy, kiedy ludzie tam na miejscu pomagali, i mówię nie o mnie, bo to moja robota i nie mam tu nic do rzeczy, ale ci ludzie, którzy tam na miejscu pomagali powodzianom w sobotę, w telewizji oglądali was na wiecu politycznym.
"– Dzięki ich cichemu heroizmowi, do tej największej tragedii, która mogła ogarnąć setki tysięcy ludzi, setki tysięcy mieszkań, gospodarstw domowych, nie doszło.
"– Mogło być mniej, jakby pan ich ostrzegł – odezwał się Marek Suski.
"– Wydaje mi się, że czasami, kiedy nie ma się nic konstruktywnego, mądrego do powiedzenia, kiedy nie ma stosownych słów, to lepiej czasami milczeć i słuchać tych, którzy chcą podzielić się informacją z tymi wszystkimi, którzy na nią czekają.
"– Jestem przekonany, że ci ludzie, akurat w przeciwieństwie do niektórych tu obecnych – nie mam zamiaru tu nikogo rozliczać – ale ja wśród tych ludzi jestem od pierwszych godzin tej powodzi… Prosiłbym o uszanowanie tych ludzi, którzy chcą wysłuchać tej informacji. Jeśli państwa ona nie interesuje, to nie znaczy, że tych, którzy tam na miejscu są, ich nie interesuje. Skończę, będziecie mieli prawo głosu.
"– Polski naród zdał egzamin tak, jak wielu w takich dramatycznych przypadkach. Możemy wyjść zjednoczeni z tej katastrofy. Wielkie narody zdają egzamin wtedy, kiedy trzeba się jednoczyć wokół pomocy. Jest jeszcze czas na to, żeby wszyscy, niezależnie od tego, co do siebie czujemy i co o sobie myślimy, żeby w sprawie pomocy, akcji przeciwpowodziowej, żeby się zjednoczyć.
"– Nie musimy w tej chwili, jedni na drugich szczuć. My dzisiaj musimy solidarnie koncentrować się na akcji pomocy. Od pierwszych godzin, do dzisiaj włącznie nie wypowiedziałem ani jednego słowa, nt. zachowania niektórych polityków, którzy od pierwszych godzin za jedyną swoją misją uznali konfliktowanie i szczucie na tych, którzy tam się angażowali, żeby pomagać, więc wzywam jeszcze raz, nie róbcie tego więcej, bo przed nami jeszcze bardzo dużo pracy.
"– Ta informacja była także niezbędna, ponieważ równocześnie pojawiała się naprawdę wielka fala dezinformacji. Nieprzypadkowo jedną z instytucji, z którą współpracowałem w tych dniach we Wrocławiu, była miejscowa delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co się pojawiło i co się do dzisiaj także pojawia w sieci? Ja apeluję do was, żebyście tego nie wzmacniali, tu nie może być miejsca na jakąś niedobrą, lub niemądrą politykę.
"Przestańcie manipulować" - premier Tusk zwraca się do opozycji i tłumaczy się ze słów o prognozach i przytacza swoje „kluczowe słowa”:
"– W piątek o 8:00 pierwsze posiedzenie tego sztabu [kryzysowego] odbywa się we Wrocławiu. […] Prognozy przez te dni były zmienne, i proszę ze mną nie dyskutować, bo mam raporty IMGW. Były bardzo alarmujące wtedy, kiedy podejmowaliśmy decyzję w środę, kiedy poleciłem szefowi MSWiA szybką organizację sztabów tam na miejscu. W środę.
"– Pechowego 13 w piątek prognoza poranna brzmiała: opad nie będzie tak duży, jak prognozowaliśmy dzień wcześniej. […] W piątek wieczorem prognozy znowu się pogorszyły. Przestańcie manipulować, bo to też bardzo szkoda tym wszystkim, którzy są zaangażowani w akcję powodziową.
"– W piątek rano, wszyscy to widzieli i słyszeli, powiedziałem słowa kluczowe tego pierwszego dnia: niezależnie od tego, jaka jest o godzinie 8 czy 7 rano prognoza, nie lekceważymy tego niebezpieczeństwa, wszędzie wysyłamy służby. Od pierwszego dnia wzywaliśmy wszystkich mieszkańców i powtarzaliśmy to każdego dnia wielokrotnie: nie lekceważcie rekomendacji straży i policji o potrzebie ewakuacji. Od pierwszych godzin straż pożarna, policja i wojsko docierały do miejscowości wówczas jeszcze niezalanych, tylko zagrożonych."
Wczorajsza debata na temat powodzi pokazała, że nic nie jest w stanie zjednoczyć polskich polityków. Mówiąc dokładniej, nic nie jest w stanie zmienić postawy ludzi partii PiS i jego prezesa. Nawet taka tragedia. Są nastawieni agresywnie do wszystkich politycznych przeciwników i bez zahamowani prezentują publicznie własne chamstwo i pogardę. Wychodząc z sali podczas przemówienia znienawidzonego premiera dali do zrozumienia, że nie szanują nawet tych, których ta tragedia bezpośrednio dotknęła.
Udowodnili tym samym, że nie stoją po stronie DOBRA, a wyłącznie po stronie własnych partykularnych interesów. Taka była poprzednia władza, taka zawsze była i JEST aktualna opozycja.
Oni się nie zmienią. Choćby po nich potop.
Obraz: *Internet