"Kościół dzisiaj to jest kłamstwo i nienawiść. To klub obrony pedofilów, skorumpowana szajka, to wyciąganie łapy przez tego nażartego oligarchę z Torunia. Proszę sobie włączyć tę kadzielnicę kłamstwa. Dopóki hierarchia tego wypasionego wieprza będzie tolerować, dopóki nie zamilkną te zakłamane media, to nie chcę mieć nic wspólnego z tą instytucją. Biskupi będą ziemie oddawać Morawieckiemu. Jak się obserwowało tę obronę pedofilów, również papieża, który kłamał i kręcił, te demonstracje pisowskie, ta obłuda, te klęczenia, ta Szydło, ta Witek, te obłudne i tak rozmodlone. To coś jest tak obrzydliwego. Ta instytucja jest największym zawodem, jaki mnie spotkał".
To słowa byłego posła Stefana Niesiołowskiego (kiedyś ZChN), wieloletniego polityka, a przede wszystkim chrześcijanina, który przeszedł wprost niezwykłą metamorfozę, jeśli chodzi o swój stosunek do polskiego kościoła katolickiego, który wierzył, że polski kościół ma dobre intencje, że chce pomagać ludziom. W swoim czasie uchodził za katolickiego fundamentalistę. Dzisiaj ten sam człowiek uważa, że "wartości chrześcijańskie mogłyby być użyteczne w polskiej polityce. Natomiast to, że zostały one wykoślawione, splugawione, i że kościół jest dzisiaj zaprzeczeniem, bo istota ewangelii to jest prawda, to jest miłość bliźniego, a kościół dzisiaj to jest kłamstwo i nienawiść. Nie ma o czym mówić".
Przyznam, że ze strony tego byłego polityka nie spodziewałam się takich słów. Kiedyś myślał w swojej naiwności, że kościół katolicki jest bardzo przyzwoitą instytucją. Zapewnia w wywiadach, że był nieświadomy prawdy o zepsuciu, jakie toczyło się wewnątrz jej murów. Jakoś nie chce mi się wierzyć w te słowa, raczej myślę, że nie chciał wierzyć i nie chciał widzieć tej zgnilizny. Dzisiaj nie szczypiąc się w język, nie szczędzi hierarchom i innym sługom kościoła słów krytyki w jakże obrazowym i obrazoburczym stylu, w jakim tylko on potrafi to robić. Według mnie jego dzisiejsza postawa kłóci się z tą wcześniejszą, jest dla mnie mało wiarygodna.
Jest mało wiarygodna, ponieważ nie wierzę, że nie widział jak krok po kroku hierarchowie zaprzedawali dusze mamonie i interesom czynionym z niejedną polityczną partią w Polsce. A miało to miejsce nie tylko za naszych czasów, ale niemal od zawsze (od XI wieku), na co Historia ma swoje spisane dowody. Nie wierzę, że nie widział, jak kościół wykorzystując koniunkturę, z kadencji na kadencję stawał się ostatnio wyjątkowo skutecznym wsparciem dla pisowskiej dyktatury. Gdzie wtedy był pan profesor Stefan Niesiołowski? Taki zagorzały i oddany kościołowi chrześcijanin? Jest takie powiedzenie, że:
"Łatwiej jest przekonać Żyda żeby przyjął chrześcijaństwo, niż biskupa, żeby zaczął zachowywać się godnie".
Taki z niego wykształcony człowiek, a nie wiedział, że w przeszłości godność biskupa była na sprzedaż, co było masowym zjawiskiem w owych czasach? Czy pan profesor nie widzi, że ten ówczesny i karygodny i jakże niechrześcijański obyczaj przetrwał do naszych czasów? Nie zauważył jak dobrze się ma? On i jemu podobni chrześcijańscy fundamentaliści dobrze wiedzieli o zepsutej kondycji kościoła. A jednak latami zadawali się z jego przedstawicielami, co było z korzyścią dla obu stron. Latami też mieli okazję przypatrywać się, do jakiego stanu doprowadza się środowisko kościelne w Polsce. Jakoś nie słyszałam wtedy z ich strony oburzenia.
Czy w czasach, gdy pan profesor był posłem na Sejm, które środowisko było bliższe jego sercu, polityczne czy kościelne? Że złośliwie zapytam. Każdy to dzisiaj wie, że kościół nie zmienia się od wieków. Jest starą, skostniałą i odporną na nowości instytucją. Stoi w miejscu, jeżeli chodzi o dotrzymanie kroku rozpędzonej cywilizacji i zrobi dosłownie wszystko, by demokracja miała się jak najgorzej, by zastraszana brakiem rozgrzeszenia, piekłem i czyśćcem ciemna społeczność, była powolna i uzależniona od kościelnej doktryny. Bo głupimi łatwiej się rządzi. Bo głupich łatwiej zastraszać. Bo głupich i niewykształconych łatwiej wziąć pod but.
I tak, ta sprytna myśl sprawdza się od wieków. I w kościele i w polityce. A głupich nigdy nie brakowało i tu i tu. Nieważne, że jakiś ksiądz jest cudzołożnikiem, pedofilem, homoseksualistą czynnym czy biernym, to ksiądz, a takiego trzeba szanować bez względu na popełniane przez niego grzechy. Na wsi zabitej dechami, cywila za to samo by zlinczowano, księdza się szanuje i dba, by włos z jego księżowskiej głowy nie spadł. W jakimś mieście cywila się oskarża, wydaje na niego wyrok i osadza w więzieniu. Księdza, jego przełożony przenosi za karę do innej parafii. Cywilowi i najczęściej jego rodzinie, do końca ich życia nie daje się w spokoju żyć.
Księdzu się wybacza, bo to przecież słaby człowiek, a że tyle pokus na świecie, to nie jego wina. Bo to dziecko samo się pcha księdzu na kolana. A to ufna młodzież sama garnie się w ramiona kochanego księdza. A to kobieta kusi swoimi wdziękami, przed którymi nawet ksiądz nie jest w stanie uciec, więc ją o wszystko oskarża. Wszyscy winni tylko nie on. Cały świat roi się od pokus, więc co ma zrobić biedny księżulek jeden z drugim? Instytucja ta miała dużo czasu na zbudowanie wokół siebie wysokich nieprzemakalnych murów, miała czas by zastępy swoich pracowników tak wyszkolić, by jakakolwiek korzyść płynęła nieprzerwanie strugą tylko w jednym kierunku, w stronę kościoła.
"Jak Bóg jest ich pracodawcą, to niech Bóg płaci za nich ZUS i finansuje"
O tej instytucji nie można powiedzieć niczego dobrego. Charakteryzuje ją kłamstwo, życie na bizantyjskim poziomie, udokumentowane orgie i pijaństwo, manipulacje, szantaż, a nawet zbrodnie na ludzkim życiu. To mroczne fragmenty z historii kościoła chrześcijańskiego, które jakimś cudem nie odstraszyły od niego wiernych. Ci, ślepo wpatrzeni wierzą, że mimo grzechów instytucja spowiedzi wybieli ich dusze tak, by stanąć przed bogiem czystym jak łza. Stanąć, a potem pójść do Nieba. Głupi grzeszny baranek wciąż daje się omamiać obietnicą, składaną przez innego grzesznego z tą różnicą, że ten zdobył święcenia i chodzi w sukience.
Tym samym głupi grzeszny baranek daje pozwolenie uświęconym grzesznikom różnej maści, by dalej robili to, co robią najlepiej. By po prostu grzeszyli poprzez kłamstwo, wykorzystywanie (cokolwiek to znaczy) i łupienie bez litości głupszych od siebie. Gdy pan były polityk Stefan Niesiołowski udziela wywiadów, ugryzłby się w język, zanim zacznie publicznie dokonywać osobistego rachunku sumienia. Lepiej by zrobił gdyby milczał. A tak wygląda mi na takiego, komu nie obce jest ani kłamstwo, ani manipulacja. Niech się już nie wysila, bo kościoła i to co sobą reprezentuje, nie da się już bardziej obsmarować, ani w żaden sposób nie da się obronić.
Ludzie powinni od tej instytucji uciekać jak najdalej. Ponieważ jest to kolejne środowisko, w którym bardzo dobrze urządzili się sprytni faceci. To środowisko, w którym niemile widziane są obce osoby, szczególnie płci przeciwnej. To środowisko, które w agresywny sposób uzurpowało sobie prawo decydowania o nas i o naszym życiu. To środowisko, któremu w sukurs idzie polityka, mająca zbieżne korzyści z kościelnymi. Człowiek od wieków ma przeciwko sobie dwie potężne instytucje, kościelną i państwową, które ramię w ramię kontrolują, narzucają prawo, rozliczają i niemiłosiernie łupią.
Czy nie czas, by wreszcie grzeszny łagodny baranek podniósł wysoko łeb i zaryczał w formie sprzeciwu jak lew?
POST SCRIPTUM:
Od dawna mówi się tu i ówdzie, że kościół w Polsce jest w poważnym kryzysie. Dlaczego? Bo połowa Polaków zmieniła poglądy dotyczące kościoła, z tego m.in. powodu znacząco spada frekwencja. Bo na ten stan miała wpływ sytuacja po 1989 roku, kiedy to ściślej zaczął zawiązywać się sojusz tronu z ołtarzem i od kiedy sami politycy zaczęli cynicznie i instrumentalnie wykorzystywać ten sojusz do własnych celów.
Rzeka pieniędzy zasilająca budżet kościoła katolickiego w Polsce świadczy o tym najlepiej. Wszystko to dzieje się na oczach Polaków katolików, którzy zamiast skromnych ludzi kościoła, widzą księży milionerów (Tadeusz Rydzyk - 400 mln. zł. darowanych mu z publicznych pieniędzy w ciągu ośmiu lat rządów PiS). Publiczne pieniądze to kasa pochodząca z kieszeni wszystkich Polaków, a więc i z kieszeni katolików.
A przecież zadaniem kościoła jest głoszenie zasad wiary i życia, na pewno nie bogacenie się kosztem swoich wiernych. Zamiast pouczać o moralności, niech kościół sam najpierw rzuci kamieniem. Ciekawe czy zdoła.
Obrazy: *Demotywatory *Polityka.pl *Newsweek