Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzeci Oddech Kaczuchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzeci Oddech Kaczuchy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 października 2025

"Trzeci Oddech Kaczuchy"



 "Wódz"


Witali wołali wołali witali

Kwiaty krawaty pompa i puc

Lakierki szpalerki miliony ton stali

Wrzaski oklaski Pan Prezes Pan Wódz


Tu telewizja a tam radary

Mieszkanie ubranie technika i cud

Bankiety zalety brygady, sztandary

Wrzaski oklaski Pan Prezes Pan Wódz


Kwiaty dla niego przemowy dla czerni

Wódz a za Wodzem wierni

Kwiaty dla niego przemowy dla czerni

Wódz a za Wodzem wierni


Radio on wielki przemysł i socha

Socha w muzeum on i dzieci

Wiadomo on tę dzieciarnię tak kocha

On pośród chłopów w codziennej gazecie


On między swymi w górniczej siermiędze

Oni w strumieniu lejącej się łaski

Sny o potędze sny o potędze

Kamera oklaski oklaski oklaski


Oklaski dla niego uśmiechy dla czerni

Wódz a za wodzem wierni

Oklaski dla niego uśmiechy dla czerni

Wódz a za wodzem wierni


On właśnie on wyśpiewane z pietyzmem

On druga Polska i polska sprawa

On znaczy naród jego ojczyznę

On to Police Łańsk i Warszawa


Ojczyzna ojczyźnie ojczyzną ojczyznę

Reklama i patos patriotyzm i biznes

Krawaty i kwiaty niech nastrój nie pryska

Chleba i igrzysk

Igrzyska igrzyska


Chleba dla niego igrzyska dla czerni

Wódz a za Wodzem wierni

Chleba dla niego igrzyska dla czerni

Wódz a za Wodzem wierni


Co jeszcze co jeszcze co jeszcze

Zza węgła


Śmierdząca kaszanka nie jego dosięgła

Podchody i kłótnie i broń bratobójcza

Prezencik od Wodza od Wujcia od Wujcia

Kto winien

On milczy


Kto winien

Nie on

On wzrusza się nagle w tym ciepłym lokalu

On biedny on chory on biedny on chory

On biedny on chory on leży w szpitalu


On wzrusza ramieniem jak gdyby nic

Wódz a za Wodzem pic

On wzrusza ramieniem jak gdyby nic

Wódz a za Wodzem nic.

Powyższy utwór kabaretowy został nagrany i udostępniony publicznie w 1981 roku, a sam zespół dzięki niemu zyskał jeszcze większość popularność. Gdyby tak dzisiaj wczytać się w słowa, od razu można się zorientować, jaki jest ponadczasowy. Od razu też wiadome jest, kogo te słowa charakteryzują i opisują. Bohater tego utworu, tytułowy wódz, jeśli diagnoza jest trafna, jest dzisiaj politycznym dziadersem, który wg wielu ekspertów przeżywa swój schyłek kariery politycznej. I przeżywa go bardzo źle, w bardzo złym stylu, a przy tym nie waha się manifestować publicznie swego końca. Owszem, wiele razy już kładziono na politycznych marach pisowskiego wodza, ten jednak wciąż trwa na stanowisku i jak Lenin jest wiecznie żywy.

Jest człowiekiem dobrze po siedemdziesiątce, a wciąż chce mu się być na świeczniku. Choć ten świecznik jest już mocno zardzewiały. Czas odcisnął na nim (Kaczyńskim) swoje piętno, jak odciska na każdym z nas, jednak nie każdy z nas jest wcielonym politycznym diabłem jak Kaczyński. Nie każdy z nas tak jak on źle życzy własnej Ojczyźnie. Nie każdy z nas tak jak on nienawidzi wszystkiego i wszystkich. Nie każdy z nas tak jak on gotowy jest sprzedać dla władzy kraj wraz z obywatelami. A po mnie choćby potop. Takie motto jak aureola wisi nad jego głową. To człowiek, którego wciąż napędza złość, nienawiść, chęć zemsty i mściwość, chęć niszczenia, skłócania, pęd do destrukcji, które wylewają mu się uszami.

I tego co od kilkudziesięciu lat robi, nie robi dla poklasku, dla popularności. Robi to wszystko z jednej przyczyny - zdobycia raz na zawsze i utrzymania w swoich rękach władzy. Bo przy jej pomocy zniszczy wreszcie wszystkich których nienawidzi i wszystko, co mu o tej nienawiści przypomina. W latach 2015-2023 miał już namiastkę władzy absolutnej. Dowiedział się, jak to jest ją mieć. Osiem lat to długi okres, w czasie którego można przyzwyczaić się do takiej sytuacji i można zacząć myśleć, że ten stan będzie trwał po wsze czasy, po kres życia. Tym bardziej, gdy już tej władzy nie ma, a nie ma, bo wyśliznęła mu się z rąk, żądza jej posiadania wzrosła. Po tym jak się dzisiaj zachowuje widać, że się nie poddaje.

Nie poddaje się, bo wciąż i z uporem maniaka wierzy, że dzięki swoim wciąż licznym wyznawcom i zwolennikom, ma niewyczerpalną moc do ponownego zdobycia politycznej absolutnej przewagi. To, co jednak widzi opinia publiczna, wcale o tym nie świadczy. W pobliżu Kaczyńskiego tłum maleje. Dziesiątkuje się z powodu malejącego znaczenia samego Kaczyńskiego, którego najbliżsi niegdyś współpracownicy z chęcią złożyliby dzisiaj do politycznego grobu. Kaczyński tak jak nie miał, nie ma nadal zdolności koalicyjnej. Nikt z nim nie chce współpracować. Swoje zainteresowania własną przyszłością w polityce kierunkują albo na Nawrockiego, albo na stworzenie własnych ośrodków. Wszystko, aby tylko przetrwać.

Wódz nie ma dzisiaj z kim gadać. Nawet jego najwierniejszy wydawałoby się przyjaciel i współpracownik - Błaszczak, patrzy nieśmiało w innym kierunku. Wódz zestarzał się. Wódz już nie orientuje się, co w politycznej trawie piszczy, nie orientuje się nawet w życiu własnej partii. Nie panuje nad nią niepodzielnie. Te czasy odchodzą do lamusa. Wódz zużył się i wszyscy to widzą. Wszyscy, oprócz niego samego. Ten moment w jego życiu nie jest tytułowym "trzecim" jego oddechem, jest kolejnym z wielu, ale ten różni się od poprzednich tym, że tym razem może rzeczywiście już nie podnieść się. Nie tylko bowiem przygniata go wiek, ale też zmieniający się w zawrotnym tempie wektor polityki. 

Tej wewnętrznej i tej geopolitycznej, na której Kaczyński w ogóle się nie zna. Nigdy się zresztą nie znał. A nie znał, bo nie chciał się znać. Ograniczał swoje zainteresowanie na własnej partii i jej jak najdłuższym utrzymaniu się w polityce. Dzisiaj czuje na własnej skórze konsekwencje własnej ignorancji. Dzisiaj widzi skutki własnej kaczystowskiej polityki. Dzisiaj słyszy własnych niegdyś popleczników jątrzących/knujących za jego plecami. Widzi i słyszy jak biją się o przyszłe stołki. Jest świadomy, że tak jak świat idzie do przodu, tak przynajmniej wewnętrzna polityka gna w pościgu za tą światową na złamanie karku, ale już bez niego. Na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że nie dokończył życiowego dzieła.

Na pewno już wie, że nie zostawi po sobie "dziedzictwa", którym jego następcy mieliby się kierować. Zresztą oni zupełnie inaczej patrzą na realizowanie się w polityce. A Kaczyński ma jedno pewne jak w banku, to, że już zapisał się na kartach współczesnej polskiej Historii. NEGATYWNIE. Negatywnie, bo przecież ciężko to sobie wypracował. Sam. Świadomie założył sobie tę pętlę na szyję. Z nieukrywaną przyjemnością więc patrzę na początek końca tego człowieka. I mówię to otwartym tekstem. Ostatni jego plan zorganizowania wielkiego marszu, który skończył jako niewielki frekwencyjny wiec w Warszawie, nie wiadomo przeciwko czemu tak naprawdę, świadczy o wszystkich powyższych słowach.

MIECZEM POLITYCZNYM WOJOWAŁEŚ PANIE KACZYŃSKI, A TERAZ OD TEGO MIECZA GINIESZ. 

A słowa piosenki "Wódz" zespołu "Trzeci Oddech Kaczuchy" z 1981 roku są jakże trafnym i aktualnym gwoździem do politycznej trumny tego zgniłego moralnie małego człowieczka.

PS - Dla Nawrockiego, Mentzena, Morawieckiego, Czarnka i kilku innych kolesi pan jeszcze prezes jest jak ten przysłowiowy Murzyn, który zrobił swoje, a teraz po prostu musi odejść. Tak prezesie, musisz odejść. KARMA WRACA.


Obraz: *Internet