sobota, 13 stycznia 2024

Nasz drogi wuc, czyli... "prymat woli nad Prawem"

I po marszu tak zwanych "wolnych Polaków", którzy wg prezesa szli w "obronie wolności słowa, wolności mediów i demokracji. Bo z demokracją mamy dzisiaj duży problem”. No przecież! Pisomaniacy nawet nie mrugnęli okiem na to diktum. Nie przeszkadzało im, że w tle tego marszu kryje się obrona swoich, czyli m.in. tłustych kotów tracących jeden po drugim ciepłe posadki, że w grę wchodziło narobienie jak największego szumu wokół osadzenia byłych posłów K. i W. Sprawy, które jeszcze jakiś czas miały być wodą na pisowski młyn. 

Jakie to sprytne mijanie się z prawdą. Nawet prezydent PiS -u zabawia się w Pinokia, bo niepisanym obowiązkiem tego środowiska jest, mówić tak, by było to zgodne z wytycznymi centrali z Nowogrodzkiej. Która to centrala, jak kania dżdżu, żywotnie wciąż potrzebuje wojennej narracji i niezdrowych emocji jako paliwa politycznego. Chodzi o jak najdłuższe przetrwanie prezesa, tak w partii jak i w ogóle w polskiej polityce. Radykalizując już i tak radykalny elektorat, Kaczyński nie widzi, że odstrasza innych, mogących być przydatnymi.

Nie przeszkadzało mu i nie przeszkadza to, co wyczyniali i wyczyniają jego ludzie i inni dobrzy znajomi królika, bo służy to jego politycznym celom, a które to cele on sam uważa za słuszne. Nasz "drogi" wuc krążący w swojej orbicie, nie dopuszcza do siebie prawdy, bo by go zabiła. Jest wręcz przesiąknięty wymyśloną przez siebie ideologią i wieczną walką, właściwie o nie wiadomo o co. Żyje w przekonaniu, że jest ostatnim bastionem walki o wolność i suwerenność Polski, o chrześcijańską Europę ułożoną wg własnego modelu. 

Swoje cele póki co śmiało i bezpiecznie może realizować w Polsce, bo jest to jedno z ostatnich miejsc, gdzie w czasie pokoju można wciskać wyzwoleńczy i inny ideologiczny kit swoim wyznawcom, którzy nie przyjmują oczywistego faktu, że Polska JUŻ jest wolna i suwerenna, więc tak naprawdę nie ma się o co bić. Wystarczy się trochę rozejrzeć. Świat się nie zawalił po 15 października 2023 roku, emerytury, trzynastki i czternastki dalej są wypłacane, dalej przyznawane jest 800+, ceny stoją. Bomby nie latają nam nad głowami. Kurz po wyborach powoli opada. 

A Kaczyński dalej swoje. Trauma po przegranej zawładnęła nim jeszcze bardziej. Wmawia Polakom, że z powodu nowej władzy wolność jest zagrożona, że nowa władza łamie Konstytucję, dewastuje Prawo, że niszczy porządek państwa. I kto to mówi? Ktoś, kto całe swoje życie próbował udowodnić, że jest tym najlepszym i mądrzejszym od reszty świata. Ostatecznie z mojej perspektywy wyszło, że jest cienki, że jest tchórzliwy (te jego chowanie się za ochroną i setką policjantów), że to zwyczajnie mały człowieczek omotany własnymi demonami, i że jest tak samo słaby, jak słabe są podstawy jego publicznego istnienia. 

Król jest nagi, śmieszny i chory z nienawiści i znakomita część Polaków zawsze to widziała. Widziała jego do bólu religijny fundamentalizm, widziała jak cudzymi "ręcami" starał się i wprowadzał nam średniowiecze, jak z Ziobro prześladował nieprzytomnie wszystkich niepokornych/nieposłusznych. Wszyscy to widzieli, wszyscy, tylko nie pisomaniacy, którzy żeby było śmieszniej, zwą siebie prawdziwymi katolikami. Cokolwiek to dla nich znaczy. Ponieważ mamy wolność słowa i obyczaju (w dozwolonych granicach), niech sobie będą katolikami, tylko niech nie narzucają mi swoich poglądów.

Szkopuł w tym, że wzorując się na wucu, nie szanują praw innych. Ci maniacy są tacy sami jak on. Stare zgorzkniałe dziady hołdujące wybiórczo przeszłej Historii, wybiórczo, bo tylko tym fragmentom, które im pasują, tak jak pasują ich idolowi. Do diaska, nawet ich młodzi są starzy umysłem. Chyba, że to tylko maska skrywająca koniunkturalizm. Na ten moment podsycanie emocji jest ostatnią deską ratunku, by wygrać wybory samorządowe, potem wygrać parlament europejski, a w dalszej perspektywie krajowe wybory prezydenckie. Zapowiada się więc kolejny rok zawieruchy politycznej.

Kaczyński nie może się opanować. Rzuca publiczne oskarżenia, że Tusk jest niemieckim agentem, opowiada że jest zdalnie kierowany przez Berlin i na jego zlecenie chce doprowadzić do "utraty przez Polskę państwowości". Taka narracja to kurs na przegraną. Może ona kręci radykalistów, ale na pewno nie jest traktowana poważnie przez trzeźwo myślących Polaków. Nie tego Polska potrzebuje. Nie takiej opozycji żyjącej w oparach postępującej paranoi. Jak widać nie mamy przerwy od wojny polsko - polskiej. Znów życie publiczne kręci się wokół PiS i anty-PiS.

Czy będąc u władzy, czy będąc w opozycji, Partia Kaczyńskiego i on sam wciąż sieją ferment. Wobec innych problemów wewnątrz kraju i tych zewnętrznych, wobec niestabilności gospodarczej świata i ewentualnego zagrożenia wojną, poczynania Kaczyńskiego powinny zejść na dalszy plan. To co chce powiedzieć, niech mówi do obrazu, do kota, niech mówi w zaciszu Nowogrodzkiej. Polski nie stać dzisiaj na zabawę z nim w kotka i myszkę, na zabawę z rozbuchanym e g o Dudy, czy znosić bezczelną nadgorliwość ludzi PiS, którzy z różnych powodów nigdy nie powinni piastować jakichkolwiek funkcji państwowych.

Matrix, jaki mozolnie budował nam przez osiem lat Kaczyński, pokazał, że nie ma takiej rzeczy której by nie zrobił dla utrzymania władzy. I nie ma się co łudzić, że przestanie próbować. Ten mściwy starzec nie zatrzyma się, będzie "walczył" do śmierci. Te osiem lat dlatego były dla ludzi PiS -u łatwe pod każdym względem, bo nie było nad nimi bata. Bo władza absolutna należała do nich i tylko do nich. Nie było się do kogo odwołać, zatem pełną gębą korzystali z nieograniczonych możliwości i po swojemu interpretowali Prawo tak, żeby zawsze mieć rację. Praworządność przestała obowiązywać. 

Kierowanie się zawsze nieczystymi, wręcz podejrzanymi intencjami, to znak szczególny Kaczyńskiego. Nie interesowało go, że kierowanie państwem było byle jakie. Nie wiem, czy pisowski poziom nienawiści, agresji, arogancji, lekceważenia, osiągnął już szczyt swoich możliwości. Mimo Tuskowego wyłażenia ze skóry w naprawianiu państwa obawiam się, że Kaczyński pozostanie sobą. Powiem więcej, obojętnie kto by był na miejscu D. Tuska, Kaczyński też by go zwalczał. Bo w jego rozumieniu, władca Polski może być tylko jeden. On.

To, czego się prezes PiS do tej pory dopuścił i czego jeszcze się dopuści, śmiało można ocenić, że to "dzieło" i pełna jego odpowiedzialność. "Prymat woli nad Prawem" - takimi słowami swego czasu opisała wuca Jadwiga Staniszkis. Ogromna jego wielbicielka. Nigdy nie szczędząca mu ciepłych, przyjaznych słów.










Nowa władza, by przywrócić normalność w państwie na każdym jego odcinku, musi szybko naprawić jego instytucje. Tak szybki, jak szybko Kaczyński je psuł. Nie ma się na co oglądać. Nie należy przejmować się tym, co mówi dzisiejsza opozycja. Niech sobie mówi. Niech krzyczy, wyzywa, niech się oburza. Nowa władza ma zrobić porządek z systemem, narzuconym Polakom przez jednego człowieka. Zgodnie z wyborczymi obietnicami. By tak się stało, m.in. marszałek Hołownia powinien wreszcie przestać dyplomatyzować, tylko w granicach Prawa wziąć się w garść.

Przywrócenie dzisiaj normalności w Polsce, to podejmowanie trudnych dla władzy decyzji, jednak niezwykle koniecznych dla Polaków. 


Obrazy: *YouTube 

środa, 10 stycznia 2024

NIE DAJMY SIĘ zwariować

Jak to możliwe, żeby draby z PiS dla niepoznaki zwane dalej politykami, rozwalali na naszych oczach państwo, i nie ma nikogo, nie ma odważnego, kto zrobiłby z nimi porządek. Mimo, że mamy nową władzę, praktycznie nic się nie zmieniło w zachowaniu wyżej wymienionych. Wiadomo wszem, że każda opozycja ma swoje niepisane "zbójeckie prawo" delikatnie mówiąc, nie zgadzać się z aktualną władzą. Mówię tu o niesubordynacji. Tyle tylko, że to co widzimy, to żadna niesubordynacja, to w rozumieniu pisowskim wojna z rządem Tuska o wszystko. Chcą odbić władzę wszelkimi środkami i za wszelką cenę.

PiS swoimi ośmioletnimi rządami doprowadził do wręcz skrajnej deformy praworządności, Zdemolował umysły Polaków. Wmawia im, że to ich pisowskie prawo obowiązuje i kropka. Jednak przypomnijmy sobie, że przed ich rządami obowiązywało Prawo przez duże P i nadal ono obowiązuje, które to Prawo, PiS przemeblowało (nie do końca ale wystarczająco) na tyle, by stworzyć jak najlepsze warunki dla siebie w razie przejęcia władzy. A najlepszymi warunkami dla PiS i Kaczyńskiego to bałagan, bezprawie, zakłócenie stabilności państwa, to podważenie zasadności istnienia rządu Tuska. Właściwie, to jakiegokolwiek rządu.

Kapitalnym pretekstem do rozróby, czyli do wyprowadzenia ludzi na ulice (11 stycznia), jest uwięzienie Kamińskiego i Wąsika, krystalicznie uczciwych wg prezydenta Dudy. Celem jest doprowadzić do takiej destabilizacji w kraju, by w oparach ulicznych niepokojów wrócić do poprzedniej sytuacji. Czyli do sytuacji sprzed 15 października 2023r. Parcie PiS - u na władzę jest tak silne, że odbiera rozum, odbiera zdrowy rozsądek. Nikt z nich nie myśli o skutkach, nikogo nie obchodzi koszt ich działań, jaki może ponieść Polska z powodu ich anarchistycznych działań. 

Gotowi rozpętać piekło, byle osiągnąć swoje. A oczy ze wschodu tylko patrzą i zacierają ręce. Jakże przypomina mi to część naszej niechlubnej przeszłości. Ta cała szlachta, ta cała sarmacja, ta ich swawola i samowola, te ich obyczaje i ten ich język. W końcu ten prosty chłop. Czy coś się zmieniło? Nie. Tak więc w imię starych swobód i obyczajów PiS hula jakby piekła nie było, a gawiedź temu przyklaskuje. Tymczasem minister Sienkiewicz przegrywa bój o TVP z Sądem Rejestrowym w Warszawie, który (9.01.2024) wczoraj oddalił wniosek o wpisanie zmian we władzach TVP do Krajowego Rejestru Sądowego, marszałek Hołownia stara się przeskoczyć własną poprawność, a D. Tusk póki co siedzi cicho.

Nie ma w Rzeczypospolitej odważnego, który przeskoczyłby odwagę Kaczyńskiego, który z premedytacją przenicował Polskę na lewą stronę, mówiąc krawieckim językiem. Ten zaś korzystając z okazji usiłuje pokazać, kto tu tak naprawdę rządzi. Sianie zamętu, wieczne chodzenie na tzw. zwarcie, zakłócanie ustalonego porządku, utrzymywanie błędnego koła jak długo się da, to specjalność Kaczyńskiego, to nasza polska specjalność. Marnowany jest czas na bardzo niebezpieczne polityczne "gry i zabawy" bez zastanowienia, czym/jak te "gry i zabawy" mogą się skończyć. 

Obyśmy nie zmarnowali siły i zaangażowania społecznego w chęć zmian okazanych (15.X.2023) przy urnach wyborczych. 

To największy w ostatnich dziesięcioleciach mandat, jaki został dany nowej władzy. Mandat czytany jako społeczny sprzeciw wobec destrukcyjnych rządów PiS. Mandat, lekceważony nawet przez prezydenta, który swoje zaangażowanie woli kierować w obronę Kamińskiego i Wąsika, kolegów z partii matki, niż pokazać (na co wciąż ma szansę), że jest prezydentem wszystkich Polaków, a nie tylko tych dwóch. Ponieważ na dzień dzisiejszy nie widać na horyzoncie choć cienia reakcji rządu i jeżeli rząd dalej będzie milczał, to zanosi się na nielichy uliczny sprzeciw wobec "niepraworządnych i niekonstytucyjnych" rządów Tuska i jego ekipy.

Już przebierają nóżkami różni agresywni narodowcy Bąkiewicze, Mateckie hejtery i inni partyjni przodownicy, by w czwartek pokazać swoją liczebność i siłę w marszu "wolnych Polaków" i swoją determinację w walce niby o media publiczne. Kaczyński jest w swoim żywiole i zapowiada wielką ofensywę gromadząc na nią wszelkie siły zwolenników (czy im się to podoba czy nie), na czele z tzw. solidarnościowymi związkowcami P. Dudy. Liczy na A. Dudę, że ten swoimi działaniami doprowadzi do rozwiązania Sejmu. Ten zaś obiecuje, że nie spocznie w walce w obronie Konstytucji i państwa prawa. 

Podobno nawet niektóre parafie organizują wyjazdy do Warszawy pod hasłem, że w Sejmie siedzą złodzieje. 

Co za manipulacja! Co za bezczelna gra na polskiej mentalności. Co za bezczelne i aroganckie wbijanie kłamstw w głowy podatnemu "biednemu" ciemnemu ludowi. Ale czemu tu się dziwić skoro mamy do czynienia z czymś takim, jak zabójstwo prezydenta Gdańska Adamowicza dokonanego z powodu nienawiści podszytej skrajnie prawicowymi hasłami. Nie dziwię się więc, ponieważ widzę, jak silne jest przywiązanie do negatywnego wymiaru naszego historycznego dziedzictwa i jak silnie tkwi ono w podświadomości przynajmniej części polskiego społeczeństwa.


Czy dlatego politycy opcji rządzącej nie mają odwagi zdecydowanie przeciwstawić się narracji PiS - u? Pozwolą, by opozycja męczyła siebie i nas tym chaosem licząc, że kiedyś doprowadzi on do zmęczenia społecznego materiału i w końcu umrze śmiercią naturalną? Tak się nie stanie, ponieważ Kaczyński i jego trupa nie poddadzą się nigdy. Nigdy! Władza, to ich życiowe i polityczne credo. By ją na nowo zdobyć pójdą po przysłowiowych trupach, poświęcą wszystko, nawet spokój własnych rodzin. 

Prezydent A. Duda w swoim dzisiejszym (10.01.2024) wystąpieniu o 11:30 powiedział, że jest wstrząśnięty. Biedaczek. Wiecie, to raczej ja jestem wstrząśnięta, że Polska ma takiego prezydenta, który przez osiem lat przyklaskiwał rządom Kaczyńskiego, który przymykał oko na łamanie Prawa i Konstytucji, ba, sam je łamał, i który nie to, że nie rozumie, ale wręcz wewnętrznie wierzy we własne słowa i jest święcie przekonany o swojej racji. Co widać, słychać i czuć. Zasłużył na ksywkę DługoPiS.

Ludzie! Mamy jedną Polskę i jedno Prawo! Nie dajmy się zwariować! Wskazane opanowanie i zdrowy rozsądek! Inaczej PiS wróci i już nie będzie brał jeńców! Tego chcecie?


Obrazy: *YouTube *Press *Gov.pl 

poniedziałek, 8 stycznia 2024

PATRIOTYZM wciąż dyskusyjny (?)

Uważam, że to obowiązek. Po prostu. Uważam też, że nie ma tu o czym dyskutować. Urodziłam się w Polsce, tu wykształciłam, pracowałam i tu wyrosły moje dzieci. Tu wciąż mieszkam. Skoro tak, to nie jest dziwnym, że przestrzegam reguł i zasad zgodnych z Konstytucją RP, które SĄ równe dla wszystkich obywateli. Tak objawia się patriotyzm, o którym niektórzy mają zupełnie inne wyobrażenie. Patriotyzm nie powinien być interpretowany tak, jak komu się podoba. Nie powinien być traktowany jako jakiś żart lecz poddawany należytej refleksji. Ponieważ to bardzo poważna sprawa.

Co to jest patriotyzm? 

Definicja Słownik Języka Polskiego (PWN 1982) mówi: 

- "to postawa społeczno-polityczna i forma ideologii, łącząca przywiązanie do własnej ojczyzny, poczucie więzi społecznej oraz poświęcenie dla własnego narodu, z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerennych praw". 

Definicja Wikipedii: 

- "Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.

Patriotyzm przeciętnego zjadacza chleba to innymi słowy przywiązanie do miejsca w którym się na co dzień żyje i do otoczenia (mała ojczyzna). To również współodpowiedzialność za to miejsce i za to otoczenie. Kochanie swojej rodziny to też patriotyzm. Owszem, ludzkie uczucia są różne i z różnym natężeniem okazywane, tak więc i patriotyzm jako uczucie jest różnie przez Polaków okazywany. Jednak oczywistym wspólnym mianownikiem jest współodpowiedzialność, a w razie potrzeby poświęcenie. Tak samo, jak to bywa w życiu. Tak to rozumiem. 

Kocham swój kraj, tak jak potrafię, to uczucie jest dla mnie bezwarunkowe i nadrzędne. Tak, jak bezwarunkową i nadrzędną jest miłość do moich dzieci. I wkurzają mnie jakieś wyświechtane określenia, jakieś egzaltowane wyrażanie uczuć czy emocji. Nie mam takiej potrzeby. Nie uważam, że patriotyzm jest czymś "nadprzyrodzonym", nie, jest dla mnie czymś n o r m a l n y m. Ja nie muszę codziennie i publicznie zapewniać, że jestem patriotką. Wyrażałam to i wyrażam swoim codziennym życiem. Nie muszę głośno podkreślać jaka to moja ojczyzna jest najpiękniejsza i najlepsza, nie muszę, bo ja to po prostu wiem.

Dla mnie BYŁA i JEST najpiękniejsza i najlepsza, ale zachowuję to w sercu. A wyrażam poprzez godne życie, wychowanie dzieci, udział w wychowaniu wnuka, wyrażam poprzez pracę, przez podniesienie papierka na ulicy, przez pomoc potrzebującej osobie. Taki właśnie patriotyzm uważam za dojrzały, autentyczny.  Nie jest dla mnie jednym z kompleksów i nie ma nic wspólnego z szowinizmem. Drażnią mnie takie postawy, poprzez które osobnicy manifestują swoją wyższość nad wg. nich - "niepatriotami". To groźne zjawisko i dla państwa i dla społeczeństwa. Niestety, mamy w Polsce takie incydenty, coraz liczniejsze.

Czy nie lepiej jest skupić swoją uwagę na tym, co dzieje się za wschodnią miedzą? Na tym, że poprzednia władza zrujnowała podstawy państwa? Instytucje strategicznie żywotnie ważne dla naszego bezpieczeństwa? Że finanse mamy fatalne? Że zmarnotrawiono ciężkie miliardy? Że gigantomania przeszła oczekiwania nawet samych byłych decydentów? Co najciekawsze, nie chcą oni zrozumieć jaką wyrządzili krzywdę Polsce i Polakom. Nie przejmują się, że za ich sprawą Polska na wiele lat straciła swoją wiarygodność, że o praworządności nie wspomnę. Czy takie działania są oznaką patriotyzmu?

Taką na dzisiaj mamy rzeczywistość. Odziedziczoną po poprzednikach, którzy zadając Polsce śmiertelne ciosy, prowadzili kraj do całkowitego zniszczenia. Dlatego każdy Polak o zdrowych zmysłach 15 października 2023 dał temu swój sprzeciw. W porę. I to właśnie była patriotyczna postawa. Ojczyzna w potrzebie, trzeba było ruszyć na pomoc. Taka była potrzeba, że powtórzę. Bo w dziele niszczenia brał udział również sam prezydent A. Duda wpływając swoimi decyzjami, niezgodnymi z Konstytucją RP, na niszczenie praworządności. Okrutnie się przy tym ośmieszając nie tylko przed Polakami, ale i przed światem.

Taka postawa nie ma nic wspólnego z patriotyzmem. Ma za to bardzo dużo wspólnego z łamaniem Konstytucji szczególnie w sytuacji, gdy się na nią przysięgało. To postawa, krzywdząca Ojczyznę. Bardzo krzywdząca. O osobach tego pokroju mówi się, że są politycznymi mitomanami. Do A. Dudy idealnie to określenie pasuje. Tak wrósł w swoją rolę, że myśli o sobie jak o władcy, królu, jak o kimś, do kogo należy ostatnie słowo, jakiekolwiek by ono nie było. Taka postawa daje chwilę szczęścia i podbudowuje e g o, ale trwa raczej krótko i dla kogoś takiego jak Duda kończy się nie tak, jakby tego oczekiwał.  


PREROGATYWY Prezydenta RP

1.  Zarządzania wyborów do Sejmu i Senatu

2.  Zwoływania pierwszego posiedzenia nowo wybranych Sejmu i Senatu

3.  Skracania kadencji Sejmu w przypadkach określonych w Konstytucji

4.  Inicjatywy ustawodawczej

5.  Zarządzania referendum ogólnokrajowego

6.  Podpisywania albo odmowy podpisania ustawy

7.  Zarządzania ogłoszenia ustawy oraz umowy międzynarodowej w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej

8.  Zwracania się z orędziem do Sejmu, do Senatu lub do Zgromadzenia Narodowego

9.  Wniosku do Trybunału Konstytucyjnego

10. Wniosku o przeprowadzenie kontroli przez Najwyższą Izbę Kontroli

11. Desygnowania i powoływania Prezesa Rady Ministrów

12. Przyjmowania dymisji Rady Ministrów i powierzania jej tymczasowego pełnienia obowiązków

13. Wniosku do Sejmu o pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu członka Rady Ministrów

14. Odwoływania ministra, któremu Sejm wyraził wotum nieufności,

15. Zwoływania Rady Gabinetowej

16. Nadawania orderów i odznaczeń

17. Powoływania sędziów

18. Stosowania prawa łaski

19. Nadawania obywatelstwa polskiego i wyrażania zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego

20. Powoływania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

21. Powoływania Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego

22. Powoływania Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego

23. Powoływania prezesów Sądu Najwyższego oraz wiceprezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego

24. Wniosku do Sejmu o powołanie Prezesa Narodowego Banku Polskiego

25. Powoływania członków Rady Polityki Pieniężnej

26. Powoływania i odwoływania członków Rady Bezpieczeństwa Narodowego

27. Powoływania członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

28. Nadawania statutu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej oraz powoływania i odwoływania Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej

29. Wydawania zarządzeń na zasadach określonych w art. 93

30. Zrzeczenia się urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej.

Aż tyle i tylko tyle. Każda decyzja ma być zgodna z przepisami Konstytucji, czy to się prezydentowi podoba czy nie, które to przepisy, powyższe prerogatywy jasno opisują i przedstawiają. Nie ma co tu interpretować po swojemu. Prezydent bowiem nie jest sędzią, nie jest wyrocznią, jest tylko i wyłącznie wykonawcą. Jeżeli tego nie rozumie, powinien zrzec się urzędu. Kropka.

W PRZESZŁOŚCI definicja patriotyzmu brzmiała inaczej, bo inna była rzeczywistość. Mówiło się o poświęceniu.

Tu i TERAZ jest potrzeba dbania o dobrobyt państwa, obywateli i prewencyjnie o bezpieczeństwo. 

W PRZYSZŁOŚCI na pewno rzeczywistość się zmieni, więc w zależności od okoliczności, słowa definicji patriotyzmu mogą być nośnikiem i wyrazem innych potrzeb.

Na razie jednak widać, że współcześnie mamy przyzwolenie na dowolną interpretację znaczenia patriotyzmu i to przyzwolenie, w bardzo złej i niebezpiecznej formie, idzie z samej góry.

Kolejny raz przekonujemy się, że ryba psuje się od głowy (czytaj: od głowy państwa). Dosłownie.


Obrazy: *Internet *You Tube 

piątek, 5 stycznia 2024

STARY u k ł a d władzy

Dzisiaj mamy do czynienia z tak zwanym pisowskim eko systemem, czyli  państwem w Państwie, stworzonym przez Kaczyńskiego, który to eko system w naszej przytomności urósł w oka mgnieniu i upadł w oka mgnieniu. Bo cóż znaczy 8 lat wobec wieczności? Żądza władzy i nienawiść pcha ludzi do różnych nawet najgorszych czynów. Przykładem jest Kaczyński i jego podwładni, którym wciąż jest mało wszystkiego. Podkreślmy to wyraźnie - są żądni i chciwi władzy. Kropka. Nie popuszczą. Nigdy. W ich przekonaniu, prawo ich nie dotyczy. To oni są prawem. Są, bo wg własnego mniemania, a szczególnie wg mniemania Kaczyńskiego, są lepszym sortem. Czyżby nadludźmi? (skądś to znamy).

Tyle swego czasu Kaczyński nagadał się o układach, tyle się ich naścigał. Latami wbijał w łeb "ciemnemu ludowi" jak cepem, prawdę objawioną przy pomocy partyjnych mediów. Wierny i lojalny lud słuchał wpatrzony w wodza jak w obraz, inni słuchali i... milczeli. Mijały lata i kadencje. W międzyczasie w przytomności zbawcy narodu, jego sitwa w niemoralny i bezprawny sposób zagarniała wszystko co się dało. Zawłaszczyła Państwo. Tworzyła sztucznie i na siłę (ścigając się z czasem) różne firmy, firemki, stowarzyszenia i fundacje, by wyrwać jak największą kasę z publicznych pieniędzy. 

Gdy jakimś cudem kolejne afery wychodziły na wierzch jak szydło z worka, Kaczyński udawał, że tego nie widzi, a pisowscy winowajcy by się wybielić, wymyślali niestworzone rzeczy traktując opinię publiczną jak bezmózgie istoty. Robiąc zamach na inteligencję Polaków brnęli dalej w swym rabunkowym dziele, dając w pokrętny sposób do zrozumienia, że wszystko co robią jest zgodne z Prawem (czytaj: z ich prawem), i że im się to należy. I najlepiej niech nikt się nie wtrąca. Kaczyński dając na tę hucpę przyzwolenie, załatwiał tym samym swój osobisty interes.

Pomagał mu w tym Z. Ziobro. Jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny w  jednym, miał otwartą drogę do sobiepaństwa i korzystał z tego ile wlazło. Gdzie WTEDY byli konstytucjonaliści i inne autorytety Prawa? Tak gorliwie dzisiaj oburzający się na to, co próbuje zrobić nowy rząd? Lepiej niech milczą zamiast biadolić. Rząd ma teraz ważniejszy cel - pozamiatanie po PiS i przywrócenie NORMALNOŚCI w Polsce. Pod każdym względem. Jeżeli mają przy tym robić to niestandardowo, mają moją zgodę. Ale niech robią to jak do tej pory, z otwartą przyłbicą. 


Niech wszystkie media rzetelnie to opisują. Niech ciemny lud zobaczy, co działo się przez ostatnie osiem lat. Jak ci ludzie nie przejrzą na oczy, ich strata. Zatem niech kiszą się ze swoim wodzem w jego wyimaginowanej/alternatywnej rzeczywistości. Uważam, że przywrócenie ładu i porządku jest możliwe, przedtem jednak należy do cna wyszorować błoto, jakie po sobie zostawili funkcjonariusze PiS-u. Zaś ci co tak gardłują (TV Republika) za słusznie minionym pisowskim prawem niech się rozejrzą, niech bardziej nadstawią ucha, niech szerzej otworzą oczy - nadeszły bowiem inne czasy.

Kto inny dzisiaj jest głosem numer > jeden < w Polsce. Do kogo innego należy dzisiaj władza. Od kogo innego zależą decyzje. Wasza rewolucja przechodzi do historii. Możecie sobie teraz TYLKO pokrzykiwać w podziemiach tv republika i bajdurzyć o minionej potędze. Stary pisowski układ władzy już se ne vrati. Stary satrapa się kończy. Politycznie i jako człowiek. Nie wróci już jego witalność i zdrowie. Na pamiątkę zostaje tylko stary dobrze nam znany stan jego umysłu, którym co i raz częstuje jeszcze swoją wierną gawiedź. Aż przykro patrzeć jak z uporem maniaka zmaga się z tym ciągłym odgrzewaniem starych zbankrutowanych "kotletów".

Zapowiada marsz swoich zwolenników na 11 stycznie tego roku, w obronie TVP, a raczej TVPiS, na antenie której dobrze opłacani pracownicy zamiast dziennikarstwa z prawdziwego znaczenia uprawiali propagandę pod swoje dyktando. Złą propagandę,  w najgorszym jej wydaniu. Kaczyński pozwalając na to, przeszedł sam siebie. Teraz szykuje Polakom szopkę noworoczną w obronie partyjnych jeszcze niedawno mediów, niby w obronie ich niezależności. Czy myśli, że Polacy zapomnieli co wyczyniał nie tylko z zawłaszczonymi przez siebie mediami? Jak podgrzewał wywołaną przez siebie wojnę polsko-polską?

Czy liczy na to, że siejąc mowę nienawiści, pogardy i hejtu, że niszcząc Konstytucję i polskie Prawo, że to wszystko czego się przez osiem lat dopuścił ulegnie przedawnieniu? Nie ubliżając zwierzęciu, koń jaki jest każdy widział i nadal widzi. Bowiem mieliśmy i mamy nadal do czynienia z ordynarną i chamską grupą ludzi, którzy za wszelką cenę chcą powrotu do starego układu. Wcale im nie chodzi o niezależność mediów, o stabilność polityczną i gospodarczą kraju. Nie chodzi im wcale o spokój. Burzą się i jawnie już buntują ludzi, gotowi dokonać zamachu stanu, by móc wrócić do tego co było. Do starego układu władzy.

Są gotowi spalić państwo, by rządzić popiołami. Tego pokroju są to ludzie. Wyrazistym przykładem niech będzie ostatni "występ" w Sejmie Mariusza Kamińskiego prawomocnie skazanego, a prezentującego sławny gest pewnego sławnego sportowca. Dając tym samym do zrozumienia, gdzie ma polskie Prawo. Jak ten gest można przetłumaczyć? Może tak? -

"O, takiego wała! Nic mi nie zrobicie. Nie dam się wyprowadzić z Sejmu, wsadzić do więzienia, bo mam kolesia w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu" - (cytat z artykułu Artura Ilgnera).

Ten gest i to, co ostatnio za sprawą posłów PiS dzieje się przed i wewnątrz budynków, wcześniej TVP a potem w PAP, jest wyrażeniem pogardy  nie tylko dla Prawa, ale i dla Polaków. Tak ich ta pogarda przygniotła, tak ich opanowała, że trudno im się pogodzić z faktem, że już nic im nie wolno. Stary układ władzy, a właściwie wszechwładzy, tak pieczołowicie budowany przez Kaczyńskiego, wymknął się im z rąk. Jednak wierzą, że wrócą do poprzedniego status quo. Na pewno już organizują marszowe siły zwolenników. Już widzą się, jak dokonują (nomen omen) przewrotu styczniowego.

Już widzą, jak ukochana władza wraca do ich rąk. Dwoją się i troją, mielą ozorami na okrągło, robią co tylko mogą, by życzenie się spełniło. Wydają świadectwo o sobie samych. Jacy są naprawdę. To pokłady chamstwa i prymitywizmu jednocześnie. A na to wszystko patrzą Polacy. Na to ich sarmackie bezhołowie , na te ich wszelkie prowokacje nie licujące z funkcją parlamentarzysty. Wszystko, by tylko berło władzy wytrącić z rąk znienawidzonego Donalda Tuska. To o czym piszę, to plan Kaczyńskiego, z którym on sam się nie kryje. Wszystko, absolutnie wszystko postawił na jedną kartę. Nie ma nic do stracenia.

Ciekawe, czy 11 stycznia 2024 roku w umówionym miejscu stawią się wszyscy wyznawcy i zwolennicy starej władzy, która to władza liczy na frekwencję mogącą przebić pamiętny marsz "Miliona Serc" zorganizowany przez D. Tuska. Póki co jesteśmy świadkami przemian, jakie zachodzą w publicznych mediach. Nie ma w nich propagandowych pasków, nie ma obrzydliwego szczucia, nie ma hejtu, nie ma języka nienawiści. Jest za to spokój, rzetelne i kulturalne przekazywanie informacji, jest pełny dziennikarski profesjonalizm. Ciało zupełnie obce tv republika, Rachoniom, Kłeczkom, Pietrzakom, Królom i innym. 


Metodycznie, krok po kroku, spuścizna starego układu władzy, wciąż zwanej kaczyzmem, kruszy się, odchodzi w niebyt. Nie tylko ten polityczny. Moim zdaniem spuścizna ta powinna zniknąć z ludzkiej pamięci raz na zawsze. Pisząc te słowa nie mam skrupułów. Nie mam w takim samym stopniu, w jakim stopniu Kaczyński i jego partyjni podwładni nie mieli skrupułów, gdy usiłowali zmienić Polskę w kraj absurdów, gdy na siłę narzucali Jej jakże zafałszowany i jakże podły wizerunek, Polakom i całemu światu. Woła to o pomstę do Nieba.

Muszą za to ponieść karę. Muszą. Choćby dla przykładu. Partia Kaczyńskiego powinna zgodnie z Konstytucją RP zostać raz na zawsze zdelegalizowana. Powinna zniknąć z przestrzeni polskiej polityki. Tak ku przestrodze dla innych podobnych śmiałków, następców Kaczyńskiego. 

Niestety, to są tylko pobożne życzenia, ponieważ PiS z Kaczyńskim nigdy się nie cofną. 

Nie ma dzisiaj dla nich żadnej przeszkody, nie wchodzą też w grę żadne moralne skrupuły w ich wojnie na polityczne wyniszczenie. Chęć zemsty za utratę władzy i wpływów jest zbyt silna. 

Póki będą mieli siły i środki, póki aktualna władza będzie się z nimi cackać, będą szkodzić Polsce i Polakom. 

Będą chcieli obalić ustrój zwany demokracją. 

Bo wojna, zemsta, nienawiść, rewanżyzm, są wpisane w DNA Kaczyńskiego i ludzi PiS.

Dlatego stary u k ł a d władzy proponowany Polakom przez Kaczyńskiego nie ma prawa powrotu. 


Obrazy: *Internet *Facebook *Bankier.pl 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

"ELEGIA o Telewizji Polskiej"

Na początek wiersz pod powyższym tytułem umieszczony w sieci przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę. Nie od dziś wiadomo o Nim, że gdy chodzi o polską politykę, lubi i nie stroni od "egzotycznego" słowa i śmiało nim szafuje nie gryząc się w język. Poniższy utwór mieści się w cenzuralnych widełkach, ale po przeczytaniu trzeba przyznać, że obrazowo i jakże dobitnie opisuje ostatnie wydarzenia związane z przejęciem TVP przez nową władzę, jakie to wydarzenia miały miejsce w końcówce 2023 roku. 

Oto rymowane słowo:


"Asenizacyjny wóz w stołecznym mieście

Krąży, kluczy, pędzi, żeby stanąć wreszcie

Gdzieś na Woronicza. Tam jest (pewnie wiecie)

Największe z największych szambo na tym świecie.


Rura zapuszczona, pompa z mocą rusza,

Przechodnie przystają, niejeden się wzrusza,

Niektórym po plecach przebiegają ciarki -

- Szambo z Woronicza trafia do szambiarki.


Beczka zapełniona prawie po sam kurek,

Wessało Pereirę, Kłeczka i Ogórek,

Lecz nagle coś w rurze stanęło okoniem!

To Danka Holecka z Michałem Rachoniem.


Lecz na nic ich opór, pompa ma dość mocy

I raźno ich z resztą fekaliów tych tłoczy,

Pompuje, pompuje, aż do dna samego

Oczyszcza to szambo z gówna wszelakiego.


Trochę to potrwało, lecz już jest zrobione -

- Szambo z Woronicza pęknie opróżnione,

Wrodzony optymizm tak myśleć mi każe,

Że miejsce fekaliów zajmą dziennikarze." 

- Autor: Mateusz Tritt

Optymizm autora optymizmem, a rzeczywistość jaka będzie, okaże się szybciej niż myślimy. Nie od dzisiaj wiadomo, że nikt nie ma monopolu na nieomylność. Dowodem przeszłość mediów publicznych, która przed pisowskimi rządami też była nie najlepsza. Nie bronię ostatnich ośmiu lat, jednak by być uczciwą podkreślę, że przed PiSem media te były oceniane krytycznie. No, ale powtórzę za przysłowiem, że "nikt taki jeszcze się nie narodził, kto każdemu by dogodził". Idealnych mediów nie było, nie ma i chyba nie będzie, ponieważ zawsze mamy do czynienia z tzw. czynnikiem ludzkim.

Jak wiemy, każdą instytucję, każdy urząd, każdą strukturę organizacyjną w państwie wypełniają jednostki ludzkie, realizujące określone zadania. Przy okazji co sprytniejsza jednostka realizuje swoje osobiste plany dążąc do budowania własnej kariery. Niestety człowiek to słaba istota, niezwykle podatna na złe wzorce, których daleko nie trzeba szukać. Z różnych okazji sprytna jednostka korzysta wszędzie, nawet w najmniejszej komórce strukturalnej. Można by rzec, że Polacy mają we krwi kombinowanie, przez co zaspokajają swój nieograniczony apetyt.

Fakt ten nie powinien być tłumaczeniem ani argumentem dla nowej władzy, która przejęła kontrolę nad mediami publicznymi w sposób, w jaki przejęła. Krytycy nie szczędzą słowa krytyki. PiS jako aktualna opozycja wściekle i w niewybredny sposób broni swojej autorskiej propagandy, która swoją skalą przebiła wcześniejsze razem wzięte władze tych mediów. Ogólnie, słowa krytyki zewsząd płynące, mają za złe styl w jakim nowa władza przejęła kontrolę nad TVP. Zarzuca się m.in. to, że nie chodzi wcale o naprawę i zmiany, a o zwykłe odbicie mediów przez jedne środowisko polityczne drugiemu. 

Czyli nie o zmiany chodzi, a o ordynarne i niezgodne z prawem przejęcie. Tyle niektórzy dziennikarze, wg których wszystko powinno inaczej wyglądać. Tych opinii jest moim zdaniem za dużo. Co głos to inne rozwiązanie, a to prowadzi do chaosu i miesza obywatelom w głowach. Czy nad tą "trumną" nie powinno być trochę ciszej? Nie powinno być trochę mniej gdybania? Niby ma być nowa odsłona mediów publicznych, więc poczekajmy. Nie ma potrzeby stwarzania nerwowej atmosfery. Niech nowa władza pokaże, na co ją stać. Może uda się jej zbudować z mediów partyjnych, media neutralne.

                                   Media, które zasłużą na pełne zaufanie Polaków.

Jednak, żeby tak się  stało, potrzeba czasu. Czy nowe media będą lepsze od tych pisowskich, tak bardzo przesiąkniętych agresywną propagandą, że nie mających nic wspólnego z niezależnością dziennikarzy? Czy nowe media nie okażą się lustrzanym odbiciem TVPiS? Czas pokaże. Jednak póki co, oglądając nową wersję, czyli oglądając i słuchając nowych aktorów tej sceny, bardziej wolę ich spokój w przekazywaniu informacji, niż wrzeszczącego Kłeczka czy Rachonia, niż manipulującą Holecką. Wolę dać szansę nowym prezesom, bez względu na ich proweniencję.

Dla mnie nie są ważne personalia. Ważne jest to, czy w nowej propozycji nie będziemy mieć do czynienia ze stronniczością, nierzetelnością zawodową, czynnikiem partyjnym, krzykliwymi debatami, zafałszowywaną przez tak zwanych dziennikarzy polityką, czy źle pojmowaną przez prezesów partyjnych ideologią. Jeżeli tego nie będzie, jeżeli informacje będą prezentowane zgodnie ze sztuką zawodu w wyważonym i spokojnym stylu, bez krętactwa i wszelakiego prania mózgów, to będzie dobrze. Czy to moje tylko oczekiwanie i pobożne życzenie? Tego nie wiem. 

Z powodu wymienionego wyżej ludzkiego czynnika w polskim wydaniu, mój pesymizm mówi mi, że kolejny raz może to być stracony czas. Oby nie. Na razie widzę, że wielu krytyków nie daje szansy temu projektowi. Wieszczą za to "powtórkę z rozrywki" i kolejną "radosną twórczość" nowych wykonawców. Gdyby miało się tak stać, gdyby zamiast poprawy mediów publicznych stanęło na powielaniu starych skompromitowanych wzorców, zawód opinii publicznej stałby się chyba bardzo groźnym zjawiskiem dla nowej władzy. A nowa opozycja nie przebierałaby w środkach, by dołożyć do pieca Donaldowi Tuskowi.

Jeżeli mają być jakieś zmiany, niech one wyjdą za pierwszym podejściem, bez względu na to, ile czasu miałyby trwać. Niech będą opisywane i opiniowane w bardziej przyjaznym języku, nie takim jak uczynił to autor przytoczonego wyżej wiersza, dosadnie opisującego czasy pisowskiej telewizji słusznie minione. 

             

                 Tego nam wszystkim życzę, z nastaniem Nowego 2024 Roku.


Obrazy: *Facebook *Internet *Kobieta.pl 

niedziela, 31 grudnia 2023

NOWY R O K 2024

 



Tuż za rogiem Nowy 2024 Rok, z tej okazji życzę, by spełnienie i radość wszystkich nas nie opuszczały, by każdy dzień przynosił nowe możliwości, by marzenia spełniały się z prędkością światła, by  z d r o w i e  nie szwankowało.

Życzę, by kolejny Rok był dla Was sumą niezapomnianych chwil, gradem sukcesów i hossą coraz to nowych inspiracji do nowych i odważnych wyzwań.


WSZYSTKIEGO NAJ... NAJ... NAJLEPSZEGO Z NOWYM ROKIEM!!!