Nie zazdroszczę prezesowi, którego ostatnia ksywka to "podżegacz z Żoliborza" autorstwa premiera Tuska, a który wciąż śni o potędze. Jego potęgą zawsze były haki i to, że pokazał jak a potem pozwalał swoim rozkradać Polskę. Jego potęgą było to, że karał Polaków różnymi decyzjami za to, że nie głosowali na PiS tak jak on chciał. Za to że nie głosowali, Kaczyński zabrał np. flotę autobusową w niektórych miasteczkach, by mieszkańcy mieli utrudnione życie. A zaczęta i nie zakończona budowa elektrowni w Ostrołęce? A sławny samochód Izera, którego do dzisiaj nie ma? A mierzeja wiślana, która miała być symbolem władzy Kaczyńskiego, a z której ostatecznie mogą najwyżej turystycznie korzystać kajaki? A CPK, port lotniczy, którym to pomysłem zajmował się Horała z PiS, a który do 2023 roku nie został nawet ruszony?
Lista pomysłów Kaczyńskiego, które miały uświetnić lata jego władzy, zaczyna bankrutować. Każdego kogo Kaczyński dotknął swoim "majestatem", począwszy od samego Ziobry, skończywszy na Nawrockim, każdy z nich brykał mu kilkakrotnie jak Ziobro, każdy z nich prędzej czy później chce przejść na "swoje". Nawrocki właśnie to robi, przechodzi na "swoje". Na oczach prezesa zmienia się więc scena polityczna i do głosu dochodzą coraz młodsi i coraz bardziej śmiali politycy. Usiłują wedrzeć się na szczyt, ale już bez niego, bez wodza. A "tyle dobrego" dla nich wszystkich zrobił. Umożliwił im nawet rozkradanie państwa, i tak mu się dzisiaj odpłacają. Z Dudy zrobił posłusznego Dudusia, a ten śmie dzisiaj go obgadywać i publicznie krytykować.
Z Nawrockim chciał zrobić to samo, ale ten pokazał "jaja" i niemal od samego początku swojej niepoliczonej (p)rezydentury prezentuje swoją pomysłowość. Od zawsze dla Kaczyńskiego bardzo ważne jest poczucie znaczenia, na które zasadza się krok po kroku Donald Tusk. Ostatnim jego aktem rozpaczy jest rozdawanie Polakom publicznych pieniędzy na skalę śmieszności. Nie gryzie się w język, gdy przekonuje, jakich to Polska ma dzisiaj wrogów (do Niemiec dołączyła Francja). Kiedyś spokojny i opanowany polityk, dzisiaj stary człowiek, który nie panuje nad sobą i swoimi emocjami. Nie panuje bo widzi i czuje, jak z rąk wymyka mu się ostatni skrawek władzy, jaką ma jeszcze nad własną partią.
Pod jego adresem śmiało można wysnuć tezę - "miałeś chamie złoty róg", czyli miałeś chamie swoje imperium przez osiem lat i pozwoliłeś swoim zachłannym ludziom je zniszczyć. Miałeś swoją własną opowieść, którą latami częstowałeś swoje wierne i lojalne owieczki, obiecując im swoiste kaczystowskie El Dorado. Pod adresem tego zepsutego moralnie małego człowieka śmiało można używać czasu przeszłego, który to czas już nie wróci. Teraźniejszość jest również nieubłagana. Uderza w niego bardzo boleśnie w postaci sondaży. Liczby bezlitośnie powaliły go na obie łopatki. Nie chce tego widzieć ani przyjmować do wiadomości. Odczytuje to jako zdradę przeciwko niemu wszystkiego i wszystkich.
Żyje w przekonaniu, że odzyska nad Polską i Polakami władzę. Że wdzięczni wierni mu i lojalni wyznawcy, zwrócą mu Ją w czasie najbliższych wyborów. Wystarczy ich przecież "odpowiednio" zmotywować. Jednak już nie tędy droga mały człowieczku. Po latach prania mózgów, nawet ten wyprany z myślenia elektorat zaczyna jaśniej widzieć, o co w tej "grze" chodzi. Widzi desperację swojego "zbawcy", który resztkami sił za hasłami o suwerenności i o patriotyzmie usiłuje ukryć prawdziwe chęci i cele. Jednak jest nieostrożny. Nie zauważa, że w polityce nie jest sam. Wciąż na niej jest obecny Donald Tusk, który wykonuje ruchy zjednoczeniowe, mające utrzymać Kaczyńskiego jak najdalej od władzy i wpływu na nią.
Premier Tusk za wszelką cenę chce przywrócić odpowiedni poziom polskiej polityce. I motywuje do tego swoich koalicjantów. Kaczyński nie ma tu nic do powiedzenia, tym bardziej do kazania. Może tylko siedzieć z boku i obserwować. Może cieszyć się jeszcze swoją pozorną sprawczością, która już na nikim nie robi wrażenia. Jest po prostu stary biologicznie i politycznie. Co skwapliwie wykorzystują pod jego nosem młodsi wiekiem pisowcy z niepoliczonym (p)rezydentem na czele. Pan premier mógłby to wykorzystać w bardziej wyrafinowany sposób, tak, by bardziej Kaczyńskiego bolało. Wszak zasłużył. Określenie "więzień własnej opowieści" nie jest moje, ale ponieważ jest trafne, więc zapożyczyłam je na potrzeby tego tekstu.
Opowieść o której mowa dawno straciła polityczną wartość, to stara zdarta płyta, to odgrzewany suchy ze starości kotlet, podeszwa, która nie nakarmi zgłodniałej pisowskiej tłuszczy tak, jak kiedyś. Ten jednak z uporem maniaka wciąż i wciąż powtarza ją jak mantrę. Jego "ja" kontra "oni", kontra reszta świata, nie ma już takiego ciężaru nośności. A opowieść Kaczyńskiego z każdej strony ma konkurencję. Jak nie ten wredny Tusk, to ten "gówniarz" Mentzen, to ten pyskaty i nienasycony Braun, chcący roznieść w pył jego "dorobek". Nie pomaga Kaczyńskiemu również jego wieczny brak zdolności koalicyjnych z kimkolwiek. Zestarzał się. czasy są inne. Rzeczywistość jest inna. Dlatego nie jest już graczem nr jeden.
Dlatego też na tle zrównoważonego polityka jakim wciąż jest premier Tusk, wypada blado. Jest ogromna różnica gdy patrzy się na obu polityków. Dzieli ich przepaść nie do pokonania. Chociażby z tego powodu, że Kaczyński nigdy się nie podda. Nigdy nie zrezygnuje z politycznej wojny, która go przez lata napędzała i napędza. Wciąż próbuje upolować kolejną ofiarę, a potem obietnicami albo hakami zmuszać do działań wg jego woli (patrz: ostatnio Hołownia). Nieważne, że chodzi tu o PAŃSTWO. Dla tego starca najważniejsze jest wyłącznie spełnienie jego marzenia. Zostać emerytowanym zbawcą Polski. Cokolwiek to oznacza.
A oznacza jedynie dzielenie Polski i Polaków. Konfliktowanie Polaków i Polski z państwami Unii.
"Podżegacz z Żoliborza" nie ustaje w próbach podpalenia Polski. Dosłownie. Potrzebuje tego jak tlenu, bo inaczej nie potrafi żyć. Zatem oczywistą oczywistością jest fakt, że to on sam jest destruktorem, podjudzaczem i niszczycielem, który chętnie na własne oczy zobaczyłby Polskę w ruinie. Tusk budowniczy, Kaczyński grabarz. Taka jest między nimi różnica.
PANIE KACZYŃSKI - KTO POD KIM DOŁKI KOPIE TEN SAM W NIE WPADA!
Obraz: *Internet
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz